strona główna

 

 

 

 Konferencja prasowa

 

 Akcja poparcia idei parku przy Dworcu Zachodnim

 

 Sieć Dnia Ziemi

 

 Konkursy Polskiego Towarzystwa Humanitarnego "Fauna"

 

 
 

 program 2003

 

 

 sesje  i       
 konferencje

 

 

 warsztaty

 

 

 konkursy

 

 

 wystawy  i
 ekspozycje

 

 

 festyn

 

 

 inne

 kalendarz

 historia

 foto

 partnerzy

 patronat

 linki

 kontakt

AKCJA POPARCIA IDEI PARKU PRZY DWORCU ZACHODNIM


Opis programu:

Podczas obchodów Dnia Ziemi planujemy przeprowadzenie działań lokalnych związanych z propagowaniem idei utworzenia parku w okolicach Dworca Zachodniego w Warszawie. Zamierzamy przeprowadzić dyskusję panelową z udziałem organizacji ekologicznych, specjalistów w zakresie architektury krajobrazu oraz władz samorządowych stolicy. Celem tego spotkania będzie próba znalezienia kompromisu co do lokalizacji i planu zagospodarowania tego miejsca.
W porozumieniu ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zorganizujemy konkurs na zagospodarowanie parku rozpisany wśród studentów Wydziału Ogrodnictwa i  Architektury Krajobrazu. Równocześnie przy współudziale prasy lokalnej i szkół warszawskich ogłosimy konkurs na nazwę przyszłego parku.
Podczas finału obchodów Dnia Ziemi zamierzamy zgodnie w przyjętym planem zagospodarowania parku posadzić drzewka przy wydatnej pomocy okolicznych mieszkańców. Formą wsparcia całej akcji będą kolportowane w miesiącach poprzedzających te działania "Bilety do Parku" . Idea zbierania tych biletów odwołuje się do akcji przeprowadzanej kilka lat temu w obronie Pola Mokotowskiego. Celem tej i poprzedniej akcji było zaktywizowanie dużej ilości mieszkańców Warszawy, popierających inicjatywę ochrony miejsc zielonych. Mamy zamiar w tym roku podczas obchodów Dnia Ziemi zebrać kilkadziesiąt tysięcy takich biletów i przekazać je władzom miasta jako wyraz poparcia mieszkańców do idei powstania parku przy Dworcu Zachodnim.

PARK PRZY DWORCU ZACHODNIM

Warszawa - luty 2003 roku

Nowy Park

Rozwój Warszawy powoduje, że zabudowa w centrum jest coraz bardziej intensywna. Tam, gdzie jeszcze niedawno były pola i puste place, dzisiaj powstają nowe osiedla i biurowce. Dotyczy to również naszej dzielnicy - Ochoty. Szczególnie wyraźnie widać to w rejonie Alej Jerozolimskich na odcinku od Placu Zawiszy w stronę Dworca Zachodniego i dalej. Kiedyś pas pomiędzy ulicą, a torami kolejowymi był zajęty przez chaszcze, baraki i wysypiska śmieci. Później uporządkowany - stał się miejsce spacerów mieszkańców dzielnicy. W lecie opalano się tam i grano w piłkę. Teraz w tym miejscu powstają nowe biurowce. Znika kolejny teren zielony.
Ochota nie jest zresztą dzielnicą nadmiernie bogatą w zieleń. Tereny parkowe zajmują tu tylko około 92 ha. W porównaniu z innymi dzielnicami nie są to powierzchnie imponujące. Jednocześnie centralne położenie
naszej dzielnicy powoduje, że brakuje terenów, które można by przeznaczyć na nowe parki.
Obecnie pojawiła się niepowtarzalna szansa, żeby poprawić tę sytuację. Jest takie miejsce na Ochocie, które mogłoby się stać następnym parkiem. Obszar ten o powierzchni ok. 8 ha znajduje się naprzeciwko Dworca Zachodniego. Jest to teren nie zagospodarowany, porośnięty krzakami. To tutaj miało powstać Centrum Biurowo - Wystawiennicze. W wyniku ogłoszonego przetargu zawiązana została spółka z udziałem gminy i firmy francuskiej, ale po pewnym czasie współudziałowiec wycofał się z planowanego przedsięwzięcia. Teren jest opuszczony. Pomimo licznie zgłaszanych wniosków (tylko w tym roku zgłoszono trzy interpelacje w tej sprawie na forum Rady Gminy Centrum) Zarząd Gminy nie może doprowadzić nawet do jego uporządkowania. Dodatkowo wprowadzenie w tym miejscu intensywnej zabudowy skomplikowałoby i tak nie łatwą sytuację komunikacyjną w rejonie ronda Zesłańców Syberyjskich.
Być może jest to najlepszy moment do ponownego zastanowienia się, co zrobić z tym terenem. Opracowywane są miejscowe plany zagospodarowania obejmujące tereny wzdłuż linii kolejowej po stronie Woli i Ochoty. Według założeń, po stronie wolskiej mają powstać potężne kompleksy biurowe, handlowe i usługowe.  Wskazane jest, aby dla zrównoważenia intensywnej zabudowy i ruchliwych ciągów komunikacyjnych ta okolica Ochoty stała się terenem zielonym. Tym bardziej, że pomiędzy ul. Bitwy Warszawskiej, a pl. Zawiszy praktycznie nie ma miejsc spacerowych, czy też większych placów zabaw dla dzieci. W przyszłości byłoby możliwe stworzenie dużego kompleksu rekreacyjnego rozciągającego się od ul. Kopińskiej aż po ul. Włodarzewską.  Ścieżka rowerowa i deptak połączyłyby w jedną całość Nowy Park, baseny przy ul. Bohaterów Września i ul. Bitwy Warszawskiej z Parkiem Szczęśliwickim. W rejonie intensywnej zabudowy pozostawiono by teren otwarty, który stałby się dodatkowym pasem doprowadzającym powietrze do Warszawy.
Mamy nadzieję, że nasze argumenty przekonają Państwa do poparcia idei stworzenia jeszcze jednego parku na Ochocie. Jest szansa, aby powstała nowa oaza zieleni w centrum miasta.

Lech Barycki
Prezes Stowarzyszenia
"Włodarzewska - Szczęśliwice - Ochota"

Jarosław Szostakowski
Radny Gminy Warszawa - Centrum

WYDRZEMY MIASTU TĘ ZIEMIĘ NA PARK

Ten  park potrzebny jest nam do życia tak jak powietrze. Już dzisiaj mieszkamy w betonowej pustyni, a co będzie, kiedy władze dzielnicy i miasta zrealizują swój szatański pomysł i na tym żywym jeszcze kawałku ziemi wybudują centra handlowo - biurowe?
To i wiele innych pytań zadaje sobie społeczność ochocka, której przyszło dzisiaj żyć w piekle wielkomiejskich arterii komunikacyjnych. Mieszkańcy znacznej części Ochoty, pomiędzy ulicą Grójecką, Bitwy Warszawskiej a pl. Zawiszy pozbawieni są terenów zielonych. Na obrzeżach Al. Jerozolimskich wyrastają obiekty biurowo - handlowe i hotele. Powstają nowe zespoły mieszkaniowe. Coraz częściej budynki wdzierają się w przydomowe skwery i place zabaw dla dzieci. Zieleni ubywa, a nowej nie przybywa. Nie ma gdzie pójść na spacer, przysiąść na ławce i odpocząć. A ludzi starszych w tym rejonie Ochoty jest bardzo dużo i ciągle - z uwagi na nieubłagany bieg czasu - przybywa. Dlatego te 8 ha ziemi vis-ŕ-vis Dworca Zachodniego, wolnej jeszcze i nie zabudowanej, to jedyna i niepowtarzalna szansa dla powstania tu parku miejskiego. Zrównoważy on intensywną zabudowę okolicznych terenów i ruchliwych do granic wytrzymałości w tym miejscu ciągów komunikacyjnych. Będzie też stanowić - co jest sprawą ogromnej wagi - strefę regeneracji powietrza i zielone płuca nie tylko dla Ochoty, ale i dla Warszawy.
Biorąc te wszystkie aspekty  pod uwagę  radni Ochoty, wyrażając wolę jej mieszkańców, podjęli uchwałę, która lokalizuje w miejscu dawnych dzikich działek park. Zobowiązali tym samym Zarząd Dzielnicy, aby wystąpił do Rady Gminy Centrum, by w opracowywanym właśnie miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego rejonu "Czyste" (Ochota stanowi ułamkową cząstkę mpzp ogromnych terenów dzielnicy Wola po drugiej stronie torów kolejowych - czyt. Nr 335 IOW) działkę o pow. 8 ha naprzeciwko Dworca Zachodniego zapisać jako teren zieleni miejskiej.
Ten zapis zaakceptowała też komisja polityki przestrzennej gminy. Mało tego, pozytywną opinię otrzymał też projekt uchwały w sprawie wystąpienia do Rady Warszawy z wnioskiem o zmianę ustaleń wiążących gminy warszawskie przy sporządzaniu mpzp tego rejonu - według tych ustaleń dopuszcza się tu (czyt. wybuduje się)  "centrotwórcze" centra biurowo-handlowe. Punkt ten wprowadzony  został do porządku obrad sesji Rady Gminy w dniu 19 września.
Kiedy radni - inicjatorzy tej uchwały - poszukiwali sprzymierzeńców dla parku, organizowali  konferencję prasową przy Dworcu Zachodnim w dniu poprzedzającym sesję Rady, w koalicji rządzącej Warszawą trwała krecia robota mająca na celu odrzucenie uchwały. Rano, przed  sesją, w wyniku naszej konferencji prasowej w dziennikach warszawskich ukazały się artykuły prasowe wskazujące na ogromne i uzasadnione parcie mieszkańców na park. Towarzyszyły im doniesienia prasowe, w których zarządy: gminy Centrum i dzielnicy stanęły w opozycji do radnych i mieszkańców Ochoty. Okazało się jeszcze raz, że panowie Wieteska, Guz i cała "świta"  oraz ich żołnierze: Boguta i Rogalski zamiast oczu posiadają złotówki. Zapewne (?) dyscyplina partyjna nałożona przez szefów klubów dokonała reszty.
Uchwała będąca wyjściem z dołka w kierunku zmian ustaleń wiążących została odrzucona.
Mało tego, zarząd gminy zobowiązał zarząd dzielnicy, by teren będący przedmiotem batalii o park podzielił na trzy odrębne działki, aby szybciej je sprzedać. Przyszli inwestorzy zabudują je szczelnie nad ziemią i pod ziemią przez liczne garaże, parkingi i rozjazdy, tak że zieleń biologicznie czynna,  liczna dotąd na tym terenie, przejdzie jedynie do historii.
 By temu zapobiec - stoimy w obliczu wyborów samorządowych - możemy zmobilizować siły w ten sposób, by prezydent, burmistrz i zarząd sprzyjały mieszkańcom, a nie partiom.
To leży już w rękach wyborców.

Anna Zbytniewska

 Kryptonim: Zielona Reduta

Można mieszkać całymi latami w jednej dzielnicy, a pewne jej rejony odwiedzać rzadko lub niemal nie znać ich wcale. Zależy to po prostu od przebiegu i urozmaicenia pokonywanych przez nas tras: do pracy, szkoły, znajomych, po zakupy itp. Także od trybu życia, zawodu, ilości wolnego czasu, spostrzegawczości. Następstwem tego bywają pełne zdumienia westchnienia albo wręcz okrzyki w rodzaju: "Jak tu się zmieniło!", "Cóż tu oni postawili!" czy "A co tu było przedtem?".
Dlatego nie dziwiłbym się tym, którzy nie słyszeli, że na terenie leżącym u zbiegu ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. i Alej Jerozolimskich, od strony ul. Szczęśliwickiej, może być park. Także tym, którzy nie wiedzą, że nie ma tam już dzikiego i niebezpiecznego buszu. Nawet tym, którzy nie mają pojęcia, że wcześniej istniały tam, niezupełnie podobno legalne, ogródki działkowe. A tak na marginesie: co było przed nimi?
Ale - wygląd terenu to jedno, zaś jego funkcje czy plany zagospodarowania i wykorzystania - to drugie. Należę do tych, którzy co jakiś czas widywali wspomniany obszar, toteż zachodzące przemiany tak bardzo mnie nie zaskakiwały. Przetrzebienie chaszczy, splantowanie ziemi, posianie trawy pomiędzy z rzadka zachowanymi, ale troskliwie wyselekcjonowanymi drzewami, przyjąłem jako bliżej nieokreślone, ale zdecydowanie pozytywne działania. O tym jednak, że są zamiary założenia tam prawdziwego parku, mogłem dowiedzieć się jedynie z "Informatora Ochoty i Włoch".
By park mógł powstać, przede wszystkim i w pierwszej kolejności musi powstać jego wizja. Jakiś, choćby najbardziej uproszczony obraz dający się wyrazić krótkim opisem słownym, szkicem i planem. Tak, by zarówno ci, co o tych zamiarach wiedzą, jak i wszyscy nowo powiadamiani mogli mówić i myśleć o tym samym. Poza tym wizja taka przestanie być już tylko hasłem i życzeniem, a stanie się czynnikiem oddziałującym na wyobraźnię. Konkretnym elementem propagandy, nota bene w jej najbardziej rzetelnej postaci. To, że byłby to zaledwie zarys i to np. tylko jednego z bardzo wielu możliwych wariantów realizacji, nie ma na tym etapie znaczenia, o ile nie ukryje się tego, że jest to tylko symbol i wstępny znak rozpoznawczy określonego zamierzenia. Sądzę przy tym, że nikt z mieszkańców Ochoty zapoznanych z ową wizją, sygnalizującą wstępnie: co, gdzie, jakie i dlaczego, nie zaprotestowałby wobec takich planów. Nikt, z ewentualnym wyjątkiem tych urzędników, którzy zawsze lepiej i wcześniej od innych wiedzą, co tym innym jest potrzebne, a co im się nie należy. Ale nie uprzedzajmy wypadków. Jak na razie mimo starań osobiście nie znajduję żadnych korzyści, jakie z ewentualnego zabudowania i zabetonowania wspomnianego terenu, zamiast jego uszlachetnienia jako parku, mieliby odnieść mieszkańcy dzielnicy. Przeciwnie - znajduję co innego: poważne straty i uciążliwości.
Sprawa następna. Dlaczego tak trochę nieśmiało i jakby bez pełnego przekonania? I to gdy wszystkie racje są za. Dlaczego by już teraz np. nie nadać imienia temu terenowi? Może to być przecież nazwa robocza, wcale niekoniecznie ostateczna, ale już z prawem do pisania wielką literą. Czy na przykład nazwa "Park Zachodni" (ewentualnie także: imienia...) zupełnie, ale to zupełnie nie nadawałaby się? A myśląc o nazwie docelowej, daj Boże ładnej, zgrabnej i nastrojowej, nie należy wykluczać użycia słowa "Ogród". Tak czy inaczej spory skrawek ziemi, o którym mówimy, zyskałby tożsamość, od czego już niedaleko do sympatii i cieplejszych uczuć.
Patrząc na dzisiejszą trapezopodobną połać przyszłego Parku, na delikatną zaklęsłość części terenu, na porastającą młodą trawę i nieregularnie, gdzieniegdzie rozrzucone zadbane, raczej drzewka niż drzewa, wyobrażam sobie, jak bardzo wdzięcznym zadaniem dla architekta krajobrazu byłoby projektowanie zazielenienia i doboru roślinności, ukształtowania skupisk drzew i krzewów, lokalnych i dalekich perspektyw, wytyczenia alejek i dróżek o cieszącej oko nawierzchni, wyznaczenia obramowań i ogrodzenia. Także projektowanie tzw. małej architektury, urządzeń zabawowych dla dzieci, oświetlenia. Myślę, że pokusiłby się on również o zaproponowanie jakichś szczególnych, choć niekoniecznie drogich rozwiązań nadających parkowi własne piętno i ciekawą odrębność. Wolno mieć pewność, że za stworzenie paru (a zapewne i znacznie więcej) barwnych szkiców oddających tę wizję w fazie poprzedzającej prace projektowe, nie przyjąłby ani złotówki. Chciałbym już teraz albo bardzo, bardzo niedługo móc wziąć do ręki pierwszą kartkę z prawdopodobnymi widokami tego parku i cieszyć nimi wzrok.
Myślę, że nie czekając na dalszy bieg spraw, można by, zwracając się do różnych osób i środowisk i ogłaszając w tym celu m.in. publiczny konkurs, otworzyć swoistą bazę pomysłów i zacząć tworzyć prowizoryczne założenia przestrzenno-użytkowe. Nawet, jeśli duża część propozycji okaże się nieprofesjonalna lub nierealistyczna, na etapie przygotowań do fachowego opracowywania dokumentacji byłoby w czym wybierać, czym się inspirować i ze sobą porównywać. A to już duże korzyści. To, co mnie się w tej chwili na gorąco nasuwa (niejako dla zachęty), to propozycja sprawdzenia, czy możliwe byłoby takie poprowadzenie niektórych alejek i chodników oraz takie rozmieszczenie niektórych niskich (np. do 0,5m) żywopłotów i szpalerów (oprócz wielu innych "normalnej" wysokości), by odtworzyć w zmniejszeniu zasadniczą osnowę głównych ulic i obiektów znajdujących się w naszej dzielnicy. Przypuszczam, że miniatura stawów (jak również wzgórz) w Parku Szczęśliwickim czy na Polu Mokotowskim (a i lotniska Okęcie, no bo czemu nie?), a szerzej - zielony model dzielnicy (albo jej fragmentów) - byłaby atrakcją i ozdobą.
Położenie terenu parkowego w bezpośredniej bliskości dwóch ruchliwych arterii drogowych (a także linii kolejowych) zmusza do wczesnego rozstrzygnięcia innej, lecz zasadniczej kwestii: czy park powinien mieć charakter raczej pobytowo-spacerowo-wypoczynkowy, czy też powinny dominować funkcje ochronno-zaporowe - stanowiąc przede wszystkim barierę przeciw hałasowi i większości zanieczyszczeń powietrza (choć żaden z wariantów nie wyklucza dodatkowo ustawienia ekranów) na drodze do przyległych kwartałów mieszkaniowych. Przypuszczam, że wybór określonej funkcji wyrazi się sposobem zagospodarowania i urządzenia głównie sąsiedztwa obu tras komunikacyjnych.
Ale wizja Parku Zachodniego, jego położenie, wyzwala także konkretne wspomnienia i skojarzenia z przeszłości. I właśnie dla treści i wagi tych skojarzeń w parku musi się znaleźć materialny, spiżowy ślad tragicznych zdarzeń, których one dotyczą. Dowód hołdu i pamięci ofiar - stukilkudziesięciu tysięcy pomordowanych Polaków w tzw. Konzentrationslager Warschau. Ten, chyba najbardziej tajny ze wszystkich niemieckich obozów śmierci, którego istnienie było do niedawna również ściśle utajnione (Maria Trzcińska: Obóz zagłady w centrum Warszawy - KL-Warschau, s. 186), znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie naszego parku, bo na pewno (m.in.) w obrębie dzisiejszych tuneli drogowych pod torami kolejowymi, a może i na obszarze samego Ronda Zesłańców Syberyjskich. A to odległość zaledwie stu, lub może nawet mniej, metrów. Jeżeli zwrócimy uwagę na fakt, że w pobliżu nie ma drugiego terenu parkowego, najlepszego chyba miejsca na pomnik lub inną formę trwałego upamiętnienia oraz na jego otoczenie, a także na fakt, że ofiary nie zostały dotychczas uczczone najskromniejszym nawet epitafium, to dalsze uzasadnianie obowiązku podjęcia tego zadania jest zbędne. Na marginesie zwracam uwagę, że wmurowanie kamienia węgielnego mogłoby (i powinno) nastąpić przed ukończeniem dokumentacji założenia parku. Uważam też, że o intencji upamiętnienia monumentem tej niezwykle starannie skrywanej martyrologii Polaków powinny odpowiednio wcześnie zostać powiadomione m.in. stowarzyszenia polskich architektów i rzeźbiarzy. Skądinąd, już tylko dla tego jednego celu - wzniesienia pomnika - nic oprócz parku nie może się tu rozciągać.
To jednak nadal nie wszystko. KL-Warschau bowiem to nie tylko sprawa władz i radnych dzielnicy Ochota, czy także sąsiadującej w tym rejonie Woli. To również nie wyłącznie sprawa Warszawy, jej prezydenta i organów administracyjnych. KL-Warschau to sprawa całego kraju i całego narodu, która od dawna powinna być przedmiotem zainteresowania i odpowiednich działań rządu, obu izb parlamentu, a także paru innych instytucji. A nigdy nie była i do tej pory nie jest. Zdumiewa, jak władze w Polsce mogą od lat wypowiadać się np. na temat bieżących i dawnych konfliktów zbrojnych w różnych punktach świata, potępiając przemoc i współczując ofiarom, a jednocześnie przemilczać czyli tuszować tej miary ludobójstwo na własnych obywatelach dokonane w samym sercu najbardziej poszkodowanego kraju w Europie. Obowiązkiem naczelnych władz jest więc nie tylko przerwanie milczenia w sprawie KL-Warschau, udzielenie pełnego poparcia lokalnym inicjatywom i doprowadzenie do należytego i godnego utrwalenia i uczczenia pamięci pomordowanych tysięcy Polaków, ale także przeprowadzenie pełnego śledztwa wraz z odpowiednim oficjalnym komunikatem przeznaczonym na użytek krajowy i międzynarodowy.
Wróćmy jeszcze do sprawy samego Parku. Jest oczywiste, że jego tworzenie wymaga wielu różnorodnych starań, w tym działań informacyjnych i popularyzatorskich. Wiadomo też, że żadna, nawet najbardziej słuszna idea i zamysł nie powinny być pozostawione bez możliwie silnego i skutecznego wsparcia. Zatem również zamiar założenia Parku Zachodniego. Jak uważam, sojusznikiem tego pomysłu będzie niemal każdy dobrze o sprawie poinformowany mieszkaniec Ochoty (a zapewne i innych dzielnic). Ale nie tylko. Zdziwiłbym się, gdyby z pięknie uformowanego zielonego sąsiedztwa nie była zadowolona np. duża zagraniczna firma ABB, której siedziba przy ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. stykałaby się z Parkiem. Użytkownicy obiektu mieliby malowniczy (i elegancki) widok za oknami, zaś on sam zyskałby jeszcze na tle parkowego krajobrazu. Podobne efekty dotyczą także szeregu reprezentacyjnych budowli wzniesionych niedawno przy Alejach Jerozolimskich na odcinku od ul. Grzymały w stronę placu Zawiszy. Powstały Park Zachodni i jego dekoracyjnie ukształtowana zieleń podkreśli i ozdobi sylwety tych obiektów, to oczywiste. Zapobiegnie jednocześnie zasłonięciu ich przez inne budowle, jakie mogłyby zostać wybudowane na terenie przewidywanym dla Parku. Przypuszczam, że gorącym zwolennikiem założenia Parku Zachodniego będzie pobliska szkoła przy ul. Szujskiego oraz wszystkie obiekty użyteczności publicznej położone przy ul. Szczęśliwickiej.
Nasuwa się więc potrzeba podjęcia pierwszych, skonkretyzowanych działań, zaczynając np. (pomijam inne, podjęte już kroki) od wykonania ulotki dla mieszkańców Ochoty, z krótkim opisem całej inicjatywy i wynikających z niej korzyści dla dzielnicy, wraz - i to już w kolorze - z planem terenu, wariantem urządzenia Parku oraz z dającym się rozpoznać sugestywnym widokiem przestrzeni parkowej i fragmentów otoczenia. Ulotka powinna być rozdawana z jednoczesnym wspomaganiem dobrze widoczną informacją o treści np.: "CIEKAWE - W TWOIM INTERESIE". Powinna być to akcja cykliczna, bez wyznaczania z góry terminu zakończenia. Równocześnie, a może nawet w pierwszej kolejności, należałoby podjąć przygotowanie wystąpienia grupy inicjatywnej do Prezydenta Warszawy. Materiał ten powinien być gruntownie podbudowany faktami i sprawdzonymi danymi oraz zawierać przejrzystą charakterystykę i opis projektu obu nierozerwalnych przedsięwzięć - Parku i Monumentu. Należy wykluczyć, by Prezydent dostrzegał powody, dla których miałby nie sprzyjać tym zamierzeniom, nawet gdyby sprawa upamiętnienia tragicznego losu mieszkańców Warszawy nie była również jego szczytną powinnością. Sądzę, że na obecnym etapie fundamentalną rzeczą jest ułatwienie mu zajęcia się tą sprawą. Zwłaszcza że i dla radnych dzielnicy stała się ona też powinnością.

Urbanista

SPOŁECZNY KOMITET NA RZECZ PARKU

Z dużym zainteresowanie śledzimy społeczne wysiłki mieszkańców Ochoty w sprawie stworzenia w okolicach Dworca Zachodniego parku. Jest to idea godna poparcia. Tereny zielone w naszym mieście zbyt często przegrywają z przedsięwzięciami o charakterze komercyjnym. Uważamy, że tak wcale nie musi być. Mieszkańcom naszego miasta są potrzebne zarówno sklepy, biurowce, hotele jak i tereny rekreacyjne. W ostatnich latach powstało wiele centrów handlowych, nowoczesnych biurowców i hoteli i nie ulega wątpliwości że są one potrzebne i coraz lepiej komponują się z ładzie przestrzenny naszej stolicy. Jednocześnie pragniemy zauważyć, ze praktycznie w tym samym czasie nie powstał żaden znaczący teren zielony, który stanowiłby wielką atrakcje dla mieszkańców zurbanizowanej części miasta dając im warunki do wypoczynki. Dlatego też postanowiliśmy wesprzeć oczekiwania mieszkańców i powołać do życia SPOŁECZNY KOMITET NA RZECZ PARKU przy Dworcu Zachodnim. Zamierzamy na forum publicznym zabiegać o realizacje tej idei i przekonywać do tego władze miasta Warszawy i dzielnicy Ochota. Równocześnie uważamy, że powstanie parku musi nieść za sobą publiczną dyskusję wspartą głosem profesjonalistów na temat funkcji tego miejsca.
Jednocześnie informujemy, że Komitet ma charakter otwarty na wszystkich ludzi, którym bliska jest idea powołania parku.

Grzegorz Wysocki
Redaktor naczelny "Informatora Ochoty i Włoch"

Anna Zbytniewska
radna dzielnicy Ochota,
Wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Ochota

Andrzej Kropiwnicki
Radny m.st. Warszawy

Jan Dźwigała
prezes stowarzyszenia "O Godność Do Końca ..."

Michał Laszczkowski
radny  dzielnicy Ochota,
Przewodniczący Klubu "Radnych Prawo i Sprawiedliwość"

Paweł Turowski
radny m.st. Warszawy

Jan Molo
radny dzielnicy Ochota,
Wiceprzewodniczący rady dzielnicy Ochota