strona główna

 

 

 

 "U źródeł..." -wystawa ceramiki

 

 "Koło Brzegu" - wystawa rzeźby

 

 "Parki Narodowe" - pokonkursowa wystawa fotograficzna

 

 "Bajkał - Święte Morze" - wystawa fotograficzna

 

 Różnorodność biologiczna w rolnictwie a ochrona zasobów wodnych

 

 "Inspiracje - Ziemia i Woda" - wystawa malarstwa i rysunku

 

 "Park Narodowy skarbem naszej małej ojczyzny" - wystawa pokonkursowa

 

 
 

 program 2003

 

 

 sesje  i       
 konferencje

 

 

 warsztaty

 

 

 konkursy

 

 

 wystawy  i
 ekspozycje

 

 

 festyn

 

 

 inne

 kalendarz

 historia

 foto

 partnerzy

 patronat

 linki

 kontakt

WYSTAWA RZEŹBY - " KOŁO BRZEGU "


SIANOŻĘTY 2002 (plener Pracowni ANGOBA)

Temat naszego pleneru ceramicznego w Sianożętach to: KOŁO BRZEGU
- tam, gdzie znajduje się pracownia ceramiczna u Piotra Bila.
To miejsce na skraju lądu i morza. Nieopodal jest nawet miasto, które nazwano Kołobrzeg.
powiększTo również charakterystyczne miejsce w ceramicznych naczyniach.
Wokół brzegu koncentrowała się nasza uwaga nad morzem, wokół brzegu glinianego naczynia. Sytuacja w pewnym sensie paradoksalna.
Brzeg naczynia to umowna granica między przestrzenią wewnątrz a na zewnątrz,  własnym i obcym, znanym i nieznanym. Menisk wypukły i wklęsły, zjawiska fizyczne kojarzące się z obrzeżem, pomagają nam ocenić sytuację, stwarzając wrażenia obfitości bądź niedoboru. Koło, mimo że sugeruje rodzaj pełni, to w tym przypadku dość nieprecyzyjne określenie, chodzi raczej o rodzaj okręgu. Pełnego okręgu, jaki zatacza cyklicznie punkt na krawędzi formowanego przez garncarza przedmiotu, ciągle i znowu. Wszystko w astronomicznie płynnym ruchu, w jednostajnym tempie, wokół centralnie położonej osi. Tego rodzaju wysoce abstrakcyjne i przyrodnicze dywagacje to tylko jeden z punktów widzenia.
Rzecz (przedmiot) może również traktować o przekraczaniu granic (zwłaszcza jeśli powstaje na plenerze międzynarodowym), o balansowaniu na granicy, o dojmującym przymusie poruszania się w pobliżu cienkiej "border line". Rzecz o chęci wyrwania się z zaklętego kręgu.
powiększNiektórzy ludzie żyją w krajach o rozwiniętej linii brzegowej, inni zaś nie mają dostępu do morza. Jakie wspólne przedsięwzięcia udają się w krajach leżących nad  brzegiem wspólnego akwenu, co je łączy? A co w takim razie dzieli linię obrzeża na zazdrośnie strzeżone odcinki? Jaki wpływ na historię narodów ma taki z pozoru nieistotny fakt? Czy może on wpływać na dietę mieszkańców? Kogo zapraszają do stołu? Co znajdziemy na dnie ich naczyń? A gdy zajrzymy głębiej? Słyszy się czasem o takich uczuciach jak bezgraniczna radość względnie bezbrzeżna rozpacz.
Zdarza się że takie ekstremalne doznania mają kontekst martyrologiczny. Bezgraniczne patriotyczne poświęcenie, zdobycie pobliskiego miasta w 1945 r., uhonorowane zostało pomnikiem w  miejscu zaślubin z morzem, rytualnego aktu zwieńczenia wysiłku bojowego. Z niejasnej przyczyny jego monumentalna forma przywołuje nieodparte skojarzenie z postacią przyciężkiej żyrafy.
Czy naczynia zaopatrzone w brzeg z kształtnym dzióbkiem pozazdrościły ptakom? Jakimi prawami ewolucji rządził się rozwój form ceramiki klasycznego antyku, wykształcając raz po raz nowe i pielęgnując przez określony czas, trwanie tradycyjne wzory funkcjonalnych  przedmiotów. Jeśli ewolucja - to co z całą plejadą płetw, garbów, przydługich kończyn, uszu, rozmemłanych ukwiałów, nieco koślawych stóp, zbyt obfitych brzuśców no i nieapetycznych kubków (smakowych ;) oczywiście), obserwowanych często wśród tworów naszej ceramiki. Niekiedy powstają naczynia ceramiczne o formach zwieńczonych dopracowanym wyrafinowanym brzegiem, sprawiającym fascynującą, niemal zmysłową radość obcowania. Co może spowodować, że taka forma przekształci się w kanon? Dlaczego tak wiele osób podróżuje nad Morze Śródziemne, a mniej nad Bałtyk? Nawet ptaki odlatują na południe.
Czy zauważacie, jak często naczynia bywają przez nas antropomorfizowane? Ich części wręcz nazywane są zgodnie z anatomią człowieka. Porównujemy często ich pokrój do proporcji postaci ludzkiej. Stosowane są również podobne kryteria piękna (symetria, zgrabny kształt). Zaskakujące jest prześledzenie częstości kontaktów ludzkich członków z poszczególnymi częściami wyrobów ceramicznych. Ręka chwyta za uszy, szyjkę (!), czasem nóżkę. Głowa, ręka wchodzą do gardzieli. Brzeg naczynia styka się rzadko z uchem (wtedy szumi) częściej z wargami.
Pracując KOŁO BRZEGU, na peryferiach (Sztuki) zbliżamy się do obrzeży znaczeń, tam gdzie  tradycyjne formy nabierają innych wartości. Gdzie ludzie na plaży, jak ci ulepieni z gliny przez zaprzyjaźnionego artystę rzeźbiarza, podlegają przemianie. W ramach stereotypowego zachowania, konwencjonalnego tematu
i tradycyjnej formy, powstaje niebanalne znaczenie. Może będzie tam coś tak inspirującego, że zafascynowani tworami własnej wyobraźni,  nieświadomie sami przeniesiemy się nagle poza horyzont zdarzeń, w inny wymiar. Co prawda bez spektakularnych efektów specjalnych, ale dokona się w nas to, o czym mówiliśmy podczas poprzedniego  pleneru. Zajdzie dyskretna PRZEMIANA.

Rafał Szambelan
Warszawa 16.01.2003



Termin:

 

2 - 30 marca 2003 r., od wtorku do niedzieli w godz. 10.00 - 16.00



Miejsce:

 

Galeria Wodozbiór, Muzeum Łazienki Królewskie, ul. Agrykoli 1, Warszawa



Odpłatność:

   

wstęp wolny